PAESE LONG COVER 02

PAESE LONG COVER 02

Zanim przejde do tematu dzisiejszego wpisu, serdecznie zapraszam na konkurs na blogu(TU) i fanpage’u (tu), w którym do wygrania jest paleta magnetyczna z cieniami. Dobór odpowiedniego podkładu do nie lada wyzwanie, zwłaszcza dla osób, które dopiero zaczynają swoją przygodę z makijażem. Maluję się bardzo rzadko i to jedynie w okresie zimowym, dlatego nie znam się na podkładach. Moja wiedza ogranicza się do znajomości marek. Jednak ostatnimi czasy zainteresowałam się makijażem i postanowiłam,że będę testowała kosmetyki do makijażu. Stwierdziłam, że zacznę od podkładu. Nigdy nie umiałam dobrać odpowiedniego koloru. Na szczęście zmieniło się to:p W moje ręce ostatnio wpadł podkład PAESE LONG COVER. Miałam troszkę obawy, bowiem wybierałam kosmetyk przez internet i nie miałam możliwości zobaczenia koloru. Zanim wybrałam, poczytałam mnóstwo opinii, znalazłam blogi, gdzie jest zdjęcie odcieni i dopiero wtedy zdecydowanym się na kolor 02 naturalny. Stwierdziłam,że idzie lato i szybko się opalę więc nawet jak będzie ciemniejszy, to chwilę poczeka i będę mogła go używać. I wcale się nie pomyliłam. Odcień jest naprawdę ciemny.  Jesteście ciekawi jak się sprawdził ? Zapraszam do recenzji.
Od producenta:
Podkład kryjący o przedłużonej trwałości przeznaczony do cery suchej, normalnej, naczynkowej. Kremowa konsystencja doskonale ujednolica kolor skóry i ukrywa wszelkie niedoskonałości cery. Jego długotrwałe działanie sprawia, że twarz wygląda świeżo i promiennie przez cały dzień bez konieczności poprawek. Pielęgnuje, nawilża i łagodzi podrażnienia. Nie pozostawia śladów na uraniach.
Cena:
Podkład kosztuje 37 zł
Opakowanie:
Buteleczka jest prosta, ale i elegancka. Nie ma żadnej pompki. Nakładanie wspomagamy łopatką. Na początku w ogóle mi to nie pasowało, ale z czasem przywykłam. Podkład  tak nakładam na  gąbeczkę.
Konsystencja:
Konsystencja jest bardzo przyjemna. Fluid dobrze się nakłada. Zapach delikatny.
Skład:
Moja opinia:
Z testowaniem podkładu musiałam poczekać, bowiem okazało się, że odcień jest za ciemny. Po kilku słonecznych dniach opaliłam się już tak, że podkład idealnie dopasował się do mojej karnacji.  Dobrze nawilża buzię dając uczucie wody na twarzy. Nie zapycha porów, a także nie pozostawia śladów, mazi. Nie trzeba go wcale dużo, aby pokryć całą twarz. Poza tym duża ilość sprawi, że uzyskamy efekt maski. Lekkie niedoskonałości i przebarwienia świetnie zakrywa. Z większymi wypryskami, trądzikiem mógłby już sobie nie poradzić. Utrzymuje się dość długo. Przy stosowaniu z pudrem jeszcze dłużej. Nie uczula, ani nie podrażnia buzi, a to duży plus. Bardzo łatwo się go zmywa specyfikami do demakijażu. W miejscach suchych sprawdza się idealnie. Kryje dobrze, ale tylko małe niedoskonałości i przebarwienia. Przy większych lub przy trądziku mogą być problemy.  Minusem jest zdecydowanie to, że podkład ma tendencje do ciemnienia na twarzy. Dlatego jeśli się zdecydujecie na niego, radzę wziąć jaśniejszy odcień. U mnie z początku to ciemnienie było bardzo widoczne. Wraz z opalaniem się, efekt ciemnienia na szczęście ustał. Sporo osób narzeka, że świeci się po nim twarz. U mnie ten problem nie wystąpił – dodatkowo stosuję do niego puder ryżowy i możliwe, że dzięki tego unikam problemu świecenia
Podsumowując, to podkład dla osób z cerą bardzo suchą, suchą lub normalną. Cera mieszana, tłusta z pewnością nie polubi się z produktem. Kosmetyk sprawdzi się także u osób, które nie mają zbyt wiele do zamaskowania. Przy trądziku czy większych wypryskach, przebarwieniach produkt również się nie sprawdzi. Choć początkowo nie został dopasowany do mojej cery, to z czasem mogłam go w końcu testować. Z moją cerą się polubił. Nie mam zbyt wielu wytrysków, więc jest wstanie zamaskować to, co chcę ukryć.

A na koniec moje inspiracje z Shein .Tym razem kombinezony, w których jestem zakochana od kilku sezonów i nie wyobrażam sobie bez nich wiosny i lata.
SHIN JUMPSUIT

1.KLIK 2. KLIK 3. KLIK 4. KLIK

27 Comments

  1. Rzadko się malowałam i w sumie gdyby nie to że poszłam do pracy i poniekąd jestem do tego zmuszona to pewnie nadal bym tego nie robiła. Trudno znaleźć coś dobrego.

    1. Z Bielendy też miałam okazję testować. Niestety odcień już za jasny – dostałam w boxie i musiałam mieszać z ciemniejszym podkładem. Ale jak ten mi się skończy, zapewne spróbuję bielende 😉

  2. Super, że nie zapycha porów. Na cieplejsze dni chyba byłby całkiem fajny. Lubię firmę Paese, ale ich fluidów nie testowałam nigdy. Pozdrowionka serdeczne! 🙂

  3. Długotrwałe podkłady nie będą się lubić nigdy z tłustą cerą, bo blokują pory i nasilają problem sebum i trądziku.
    Fajnie, że trafiłaś na swój podkład, trzeba testować i jeszcze raz testować, by znaleźć coś dla siebie 🙂

    1. Zgadza się, trzeba testować i testować;p ja nadal będę szukała jeszcze czegoś lepszego 🙂

  4. Od długiego czasu bardzo ciekawi mnie ten podkład i chętnie go przetestuje na sobie. Jednak znalezienie idealnego podkładu jest dla mnie lada wyzwaniem jeśli nie można kupić produktu stacjonarnie 🙂
    Pozdrawiam !

  5. Znalezienie odpowiedniego podkładu to nie lada wyzwanie. Ja stwierdziałam ostatnio, że wszytko co mam jest za ciemne i kupiłam nowy Bourjois – na szczęście sprawdza się dobrze 🙂
    Podkładów Paese nie znam, ale uwielbiam puder sypki tej firmy – jest doskonały 🙂

  6. Miałam z nim styczność kilka lat temu i bardzo go polubiłam. 🙂 Jednak Revlon okazał się lepszy, więc powyższy został zdetronizowany. 😉

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.